- Aniu, co ci jest? Źle się czujesz? - pytają mnie w poniedziałek w pracy.
- Nie. Po prostu nie wyspałam się. W sobotę miałam imprezę. Wypiłam niecałe cztery lampki wina. Wróciłam do domu ok. 1.00 w nocy i źle spałam. Alkohol tak na mnie działa - nie pozwala mi normalnie spać. No i do dzisiaj nie zdążyłam się wyspać. Po prostu nie mogę w ogóle pić.
- No cóż ja, jako nauczyciel, mogę na to powiedzieć... - zastanawia się koleżanka. - Aniu, musisz ćwiczyć.
Obiad w restauracji. Ja i rodzice. Mama zamówiła coś z jelenia, ja z bażanta, a tato... golonkę. Posiłki pięknie nam podano. Tato spojrzał na swój talerz, bo to jakoś nie przypominało zamówionej golonki...
- Jakaś inna ta golonka od tej, co zawsze jem...
- Tatuś, ale to nie jest bar przy drodze.
- Na trasie Warszawa - Białystok - dodała mama.
- To restauracja - skończyłam dyskusję.
Ale pięknie podana golonka z ziemniakami i kapustą tacie bardzo smakowała :)