sobota, 23 września 2017

"07 zgłoś się"

Któż nie zna porucznika Sławomira Borewicza? Ostatnio po raz kolejny oglądałam ten serial.  Lubię :) Postanowiłam zacytować kilka moich ulubionych dialogów, które zawsze mnie śmieszą :) 

- A powiedz mi, co ty lubisz oglądać na dobranoc bardziej? "Przygody Reksia" czy "Bolka i Lolka"? - pyta Borewicz kilkuletnią dziewczynkę. 
- "Kojaka" - pewnie odpowiada dziecko. 

- W ogóle nic nie rozumiem. Dupa jestem, nie detektyw - mówi zdenerwowany Sławomir. 
- Nie bądźcie wulgarni - beszta go porucznik Zubek. 
- Sławek nie jest wcale wulgarny - broni współpracownika sierżant Ewa Olszańska. - Niech pan przeczyta. To słowo teraz jest cenzuralne. 
Sierżant podchodzi do szafy, wyjmuje słownik języka polskiego, kartkuje i podaje Zubkowi.
- O! Proszę. Strona 468. 
- Dupa - czyta Zubek i patrzy zdezorientowany na resztę. 
- No. No widzi pan. No to znaczy, że już jestem w encyklopedii. 
Zupek z zakłopotaniem zerka na okładkę książki i czyta dalej: 
- Dupa - wulgarnie pośladki, tyłek. Do dupy - do niczego. Mieć coś w dupie - nie liczyć się z czymś. Dupa człowiek - to niezaradny, safanduła, oferma. 
Zubek z wyrzutem i pogardą podaje słownik sierżant Olszańskiej i mówi: 
- I pani takie książki czyta. 

- Ale to są moje dolary - mówi cinkciarz do porucznika, który zabrał mu ową walutę. 
- Nie... No niech się pan nie obawia. Oddamy. To dla pańskiego dobra. O tej porze... wie pan... nocą... do domu wracać z taką forsą... 

- No to pana zapraszam. Na wódkę. - mówi mecenas do Borewicza. - Idzie pan? 
- Gdzie?! - burzy się porucznik. - Funkcjonariusz milicji?! Na wódkę?! W biały dzień?! W godzinach pracy?! Z największą przyjemnością. 

W gabinecie jest Borewicz i nowa milicjantka sierżant Anna Sikora. W tle słychać krzyczącego do telefony porucznika Jaszczuka. 
- A co on tak krzyczy? - pyta Sikora. 
- Bo rozmawia z przejściem granicznym w Słubicach - tłumaczy Borewicz. 
- A nie może zatelefonować? 
- Porucznik Jaszczuk po prostu uważa, że im dalej dzwoni, tym głośniej powinien rozmawiać. 

środa, 20 września 2017

Niezła średnia

- W czasie wakacji przeczytałam piętnaście książek - mówię do znajomego. 
- Wstyd się przyznać, ale ja nie przeczytałem żadnej... 
- Słuchaj. Jak weźmiemy te moje i podzielimy na nas, to i tak całkiem niezła średnia wyjdzie. 

sobota, 16 września 2017

Samo zdrowie

Ja i kilka koleżanek siedzimy sobie przy stoliku, na środku którego leżą chipsy. Siedzimy, chrupiemy... Co jakiś czas słychać krótkie komentarze: 
- Ale te chipsy tuczące...
- A jakie słone... 
- A jakie niezdrowe... 
- I rakotwórcze... 
- I zalegają w żołądku... 
- Ale za to jakie dobre - rozległo się na koniec. 

sobota, 9 września 2017

Dlaczego nie zostanę dyrektorem?

- Ania, a ty nie możesz być dyrektorem szkoły? Startuj w konkursie - powiedziała pewnego dnia babcia przy okazji jakiejś rozmowy o konkursie na dyrektora. 
- Babciu, nie po to kończyłam studia, aby zostać dyrektorem - odpowiedziałam spokojnie. 
:D 
W tym miejscu serdecznie pozdrawiam moje ukochane Panie Dyrektorki :) Podziwiam Was :)

niedziela, 30 lipca 2017

Riposta

- Dzieciaki, do domu. Późno już - wołam siostrzeńców przebywających u mnie na wakacjach. 
- Ciociu, mówisz jak nauczyciel. Nauczycielem jest się całe życie, ale uczniem to już tylko w roku szkolnym - skwitowała siostrzenica :) 
No cóż... Pozwoliłam im jeszcze trochę pobiegać po ogrodzie... :) 

czwartek, 27 lipca 2017

Coś za coś

Kilka lat temu w popołudniówce Jedynki Polskiego Radia toczyła się luźna rozmowa nawiązująca do jakichś zawodów sportowych. Z owymi zawodami coś wspólnego miała Japonia. W związku z tym krajem przypomniały mi się takie kawały/gry słów/zagadki: 
- Jak się nazywa znany japoński hokeista? 
- Makija Ilata. 

- Jak się nazywa znany japoński piłkarz? 
- Kiwa Jakotako. 

Zagadki te wysłałam SMS-em do radia. Pani redaktor przytoczyła je na antenie i powiedziała, że jeśli coś jeszcze przyślę, to dostanę od Jedynki upominek :) Podjęłam wyzwanie. Usiadłam przy biurku. Wzięłam kartkę i długopis. Uruchomiłam wszystkie czynne jeszcze szare komórki i zaczęłam myśleć... pisać... kreślić... Wreszcie... UDAŁO SIĘ!!! Wysłałam. Znowu mnie zacytowano :) Po jakimś czasie dostałam telefon od miłej i roześmianej redaktor, która pogratulowała mi kreatywności. Obiecaną nagrodę dostałam pocztą :) 
A oto efekty mojej pracy: 
- Jak się nazywa japoński zapaśnik? 
- Pada Namata. 

- Jak się nazywa japoński bokser? 
- Maoko Obite. 

- Jak się nazywa japoński biegacz? 
- Noga Latami. 

- Jak się nazywa japoński dżokej? 
- Koniki Naboki. 

- Jak się nazywa japoński kulomiot? 
- Nacomi Kulata. 

poniedziałek, 17 lipca 2017

Determinacja kobiety

Czasy studenckie. Lata świetlne temu ;) Chciałam kupić sobie buty. Wzięłam na zakupy koleżankę. Tak sobie chodzimy od sklepu do sklepu... Mierzę jedną parę butów... drugą... trzecią... dziesiątą... Obie jesteśmy już zmęczone. W jednym z butików koleżanka bierze z półki pierwsze lepsze ciżemki i mówi: 
- Te są ładne. Mierz. 
Uroda butów owszem, owszem... Ale rozmiar... 
- Ale to jest  37, a ja potrzebuję 39 - powiedziałam już lekko poddenerwowana.
- Jakby ci się bardzo podobały te buty, to i w 37 byś nogę wepchnęła.