środa, 24 lutego 2016

Takie tam z lekcji ;)

- Proszę pani, ale pani ma ładne korale.
- Proszę pani, ale ładny sweterek. 
- Proszę pani, bardzo ładnie pani wygląda. 
- Proszę pani, ładny kolor włosów. 
- Nic nowego mi nie powiedzieliście. Dyktando i tak będzie. 


Rozmowa wprowadzająca do tematu lekcji. 
- Powiedzcie mi, jakie są plusy tego, że w jednym domu mieszka cała rodzina: dziadkowie, rodzice i dzieci. 
Kilka rąk wędruje w górę. 
- Słucham cię - wskazuję na Małgosię. 
- Dziadkowie dają kasę do sklepu. 

piątek, 12 lutego 2016

Życzenia i gratulacje

Tematem lekcji są tytułowe życzenia i gratulacje. Uczniowie mają sobie wyobrazić, że mam dzisiaj urodziny. Każdy musi mi złożyć życzenia. Warunek pierwszy: życzenia nie mogą się powtarzać. Warunek drugi: każdy może mi życzyć tylko jednej rzeczy. No i poszło ;) Oczywiście pojawiły się życzenia zdrowia, szczęścia, pomyślności, itp. Aż tu nagle... usłyszałam taką oto wiązankę życzeń:
- Życzę, aby pani żyła tysiąc lat. 
- I żeby pani miała tych tysiąc świeczek. 
- Żeby pani miała tak duży tort, aby zmieściły się te wszystkie świeczki. 
- A ja życzę gaśnicy, aby pani mogła zdmuchnąć te wszystkie świeczki. 

środa, 27 stycznia 2016

Ciasto owocowe

Uwielbiam czytać ten przepis. Ciasta jeszcze z niego nie robiłam, ale... ;) Jeśli ktoś wypróbuje tę recepturę, proszę dać mi znać :) 


piątek, 22 stycznia 2016

Egzamin

Egzamin z profilaktyki i terapii w dyslalii (dyslalia - wada wymowy). Spokojnie, fachowej terminologii już więcej nie będzie ;) Pani magister pyta mnie, od wywołania jakiej głoski rozpocznę terapię u danego dziecka. 
- Terapię rozpocznę od wywołania głoski "s" - odpowiadam pewnie. 
- Bardzo dobrze. A jaką metodą? 
- Na początek spróbuję "taką i taką". 
- Dobrze. A jak nie przyniesie ona efektu? 
- To wtedy spróbuję "taką i taką". 
- Doskonale. A jak i to nie poskutkuje? 
- To wtedy zacznę od "tego i tego". 
- A jeśli i to nie pomoże? To co? 
- To wtedy wyślę dziecko do koleżanki - kwituję ;) 

sobota, 16 stycznia 2016

Bo zupa za... gorąca ;)

- Stefan! Obiad! - woła mama ojczulka mojego, a swojego męża ;)
- Dobrze. Zaraz.
Mija chwil kilka...
- Stefan! Obiad stygnie!
- Dobrze. Niech przestygnie.
Po kilku minutach:
- Stefan, bo obiad wystygnie!
- Mamuś - zabieram głos ja. - Czy przez te prawie 40 lat małżeństwa jeszcze nie przyzwyczaiłaś się do tego, że tatuś woli prawie zimny obiad? 
Zaśmialiśmy się :D

niedziela, 10 stycznia 2016

Szyszki, gałązki i inne takie

Opowieść mojej koleżanki. 
Listonosz, wyżej wspomnianej koleżance, zostawił paczkę dla jej sąsiada. Po jakimś czasie koleżanka zobaczyła światło w sąsiedzkich oknach - znak obecności mieszkańców. Wzięła zatem ową paczkę, stanęła pod drzwiami i zapukała. Nic. Zapukała jeszcze raz. Nic. Zapukała głośniej. Nic. Wtedy "zapukała" pięścią. Nic. A światło w domu się pali... Pomyślała, że może coś się stało... Podjęła jednak jeszcze inne próby powiadomienia sąsiadów o swojej obecności. Najpierw stanęła pod oknem i znalezionymi szyszkami rzucała w owo okno... Nic. Wtedy wzięła jakąś gałązkę, która leżała w pobliżu i delikatnie uderzała nią w szybę. Nagle rozzłoszczony sąsiad pojawił się w oknie. Szybko odsunął firankę, aby zobaczyć, kto bije po szybach. Zdumiał się, kiedy zobaczył machającą do niego sąsiadkę. Po chwili otworzył drzwi. 
- Przepraszam, że rzucałam tymi szyszkami w okno, ale pukałam i nikt mi nie otwierał... 
- Hmmm... Trzeba było zadzwonić - powiedział sąsiad wskazując na dzwonek do drzwi... 

sobota, 2 stycznia 2016

Inspiracja

Jakiś czas temu rozmawialiśmy sobie w sekretariacie o tym, co/kto kogo zainspirowało do tego, aby jednak nieść ten kaganek oświaty. Nie było niespodzianką, że w większości to nauczyciele lubiani i doceniani przyczynili się do wyborów moich koleżanek. Przyszła kolej na moje wspomnienia... U mnie rzecz się miała zgoła inaczej ;) O tym, że będę nauczycielką, wiedziałam, zanim zaczęłam chodzić do szkoły. Winien temu był pewien program telewizyjny. Telewizyjne Technikum Rolnicze. Kto pamięta? :) Zawsze niecierpliwie czekałam na czołówkę z "Hit the Road Jack" Raya Charlesa. Potem z wypiekami na twarzy siedziałam przed telewizorem i z największą precyzją, na jaką stać cztero-, pięciolatkę, przepisywałam do swojego zeszytu skomplikowane działania matematyczne i reakcje chemiczne :) Prawdziwie zachwycona patrzyłam na pana, który kredą na tablicy pisał to wszystko... Marzyłam, aby też tak kiedyś stać... Też tak pisać kredą na tablicy... No i stało się ;)