sobota, 13 maja 2017

Pod latarnią najciemniej

Dawno, dawno temu... Tak, było to kilkanaście lat temu :D Już jako nauczyciel języka polskiego postanowiłam zdobyć dodatkowe kwalifikacje i zapisałam się do pomaturalnego studium bibliotekarskiego. Jednym z przedmiotów tam wykładanych była literatura współczesna. Uczyłam się sumiennie ;) Nadszedł dzień egzaminu. Wszyscy zdenerwowani po raz kolejny wertują notatki, powtarzają wiadomości... Ja chodzę zdenerwowana po korytarzu. Nagle słyszę: 
- Ania, ty nie masz co się denerwować. Na pewno zdasz. Ty po polonistyce wszystko wiesz. 
Zgodnie z prawdą stwierdziłam, że pod latarnią najciemniej, że ukończone studia nie dają gwarancji wiedzy absolutnej i nie zapewniają zdania egzaminu. A heca będzie, jak zostanę odesłana na inny termin. 
Nadeszła moja kolej. Weszłam do sali. 
- Dzień dobry, pani magister. 
- Dzień dobry, pani Aniu. Widzę, że się pani denerwuje. Ale naprawdę nie ma czym. Pani... po polonistyce... Na pewno zda pani ten egzamin. 
No nie, pomyślałam... Ona też... 
- Pani magister, ale ja jestem na etapie "Akademii pana Kleksa" i "Chłopców z Placu Broni". 
Obie się zaśmiałyśmy :) 
A egzamin zdałam :) Na 5 oczywiście :D 

wtorek, 9 maja 2017

Ośnieżony maj

Okazuje się, że maj to typowo zimowy miesiąc ;) Dzisiaj za oknem królowały śnieżyce, zawieruchy... Kto by pomyślał, że Dzień Zwycięstwa będzie ośnieżony :) Jeszcze trochę i wiersz Juliana Tuwima pt. "Cuda i dziwy" ze swoimi słowami "spadł kiedyś w lipcu śnieżek niebieski" okaże się proroczy ;) 



W czasie jednej ze śnieżyc do pokoju nauczycielskiego wszedł kolega - nauczyciel wychowania fizycznego. Westchnął i powiedział: 
- Dobrze, że śnieg pada, bo został mi do zrealizowania jeden temat z jazdy na sankach. 

sobota, 8 kwietnia 2017

Wróżba

W 1997 roku, tuż po maturze, kupiłam sobie kanwę z wzorem i postanowiłam wyszyć krzyżykiem obraz. No i tak wyszywam do dzisiaj... Zdążyłam wyszyć... zad konia :D 


Trafnie owy obrazek podsumowała moja wicedyrektor: 
- Aniu, to taka wróżba - jak wyszyjesz, to wyjdziesz za mąż :D 

środa, 5 kwietnia 2017

Kim zostanę?

Moja rozmowa z kuzynką:
- Ania, jak myślisz, nadaję się na notariusza?
- A ty jak uważasz?
- Myślę, że tak... Lubię papierki... Lubię pisać, tworzyć...
- Zostań pisarzem!

wtorek, 7 marca 2017

Zasłyszane dialogi przeróżne

- Mama mnie wozi na siłownię, proszę pani.
- Lepiej woziłaby na jakieś korepetycje.
- Tam już woziła. Bez skutku.

- Mamo, Małgosia mi utrudnia ściąganie.
- A co? Nie pozwala ściągać?
- Nie. Ona nic nie pisze.

Maluchy przebierają się przed wychowaniem fizycznym.
- A ja mam stringi - chwali się głośno jedna z dziewczynek.
- A ty wiesz, co to stringi? - pyta nauczycielka.
- Nie wiem, ale mam.
- A ja wiem! Moja mama nosi - z dumnie podniesioną głową powiedziała inna uczennica.
I tu mój apel :) Drodzy Rodzice :) To prawda, że dzieci w domu opowiadają wszystko, co się dzieje w szkole. Ale pamiętajcie też o tym, że dzieci w szkole opowiadają wszystko, co się dzieje w domu :) Wiemy nawet, która z mam nosi stringi ;)

sobota, 11 lutego 2017

Polska język - trudna język

Z opowieści koleżanki :)
- Proszę pani, jest taki wyraz jak "sząc"? 
- Jaki? 
- Sząc. 
- Możesz powtórzyć? 
- Sząc. 
- A zapisz mi na kartce.
A na kartce widnieje "sząc". 
- A powiedz mi, o co chodzi? W jakim to kontekście? W jakim zdaniu? - docieka koleżanka-nauczycielka. 
W tym momencie jeden z uczniów głośno mówi: 
- Jasiek... To będzie "idąc", a nie żadne "sząc"... Ach ty i ten twój polski... 
Okazało się, że należało zdanie złożone przekształcić na zdanie z imiesłowem, np. szli i śpiewali - idąc śpiewali :) 


Oglądam uczniowską prezentację multimedialną. A tam: "Kilka słów o orzełie"... Dobrze, że obok było zdjęcie orła... ;) 

poniedziałek, 6 lutego 2017

Na kłopoty... SMS!

W pewnym kalendarzu znalazłam myśl niejakiego H. Jacksona Browna, która mnie niezwykle rozbawiła. Chciałam się podzielić owym zdaniem ze swoimi znajomymi i wysłałam do nich taki oto SMS: 
"Poślub kogoś, kto ma więcej książek od ciebie." /H. Jackson Brown, Jr./ To już wiem, w czym tkwi mój problem... Ja mam ponad 1200 tytułów w domu... :D 
Oto przykładowe odpowiedzi, rady, komentarze (będzie wesoło :D):
"No jak nic musi to być bibliotekarz."
"Sprzedać albo spalić."
"Oddaj potrzebującym." 
"Szybko oddaj do biblioteki!"  
"Zrób sobie ukrytą biblioteczkę, a na widoku zostaw tylko kilka pozycji." 
"Zrób skok na księgarnię, którą obsługuje man." 
"A jak się taki trafi, to do ogarnięcia będzie 2401 książek. I gdzie to wszystko poukładać???" 
"Masz jedno wyjście - musisz pozbyć się książek."
"To ja nie mam szans. Zwłaszcza, że ostatnio wolę ebooki niż papier."
"To nie wiem, czy Ci zazdrościć, czy nie..."  
"No to chyba można jeszcze ten wynik poprawić..."
"Jeszcze nie spotkałaś tego z kolekcją 1201."
"Rozumiem Cię." 
"Oj tam, oj tam... Mój mąż miał jedną książkę i to dostał ją ode mnie."
"To na co czekasz? Powyrzucaj połowę!"
"No i masz babo placek... Było tyle kupować? Ale nigdy nie jest wiadome, czy gdzieś ktoś nie ma więcej." 
"Powinnaś znaleźć sobie antykwariusza."
"A ja mam może z 10. To mam większe szanse?" 
"Musisz mierzyć wysoko, np. właściciel jakiegoś wydawnictwa." 
"Szukaj profesora albo właściciela księgarni." 
"Wyrzucaj je natychmiast!"  
"Za wysoko postawiona przez Ciebie poprzeczka. Ale szczerze... To nie wiem, czy coś tracisz."  
"Jeśli myślisz, że mi zaimponisz, to wiedz, że nie bardzo. Ja przy 2700 przestałem liczyć. Było to IV klasie technikum." 
A teraz moja ulubiona rada:
"He, he... No tak... Musisz chyba poślubić T. Radziewicz." 
Dla niewtajemniczonych wyjaśnienie: T. Radziewicz to moja/nasza przełożona :) A TUTAJ link do jej bloga :)