sobota, 30 lipca 2016

Główne danie

Uroczysty imieninowy obiad. Główne danie - babka ziemniaczana. Pycha :) Podałam ją do stołu. Zauważyłam, że panowie spacerują po ogrodzie, więc podążyłam za nimi, aby zawołać ich na gorący jeszcze obiad. Wyszłam z domu, stanęłam na schodach i krzyknęłam:
- Chłopcy! Chodźcie! Babka stygnie! 
:D 

czwartek, 21 lipca 2016

Twarda sztuka

Pooperacyjna wizyta kontrolna u neurologa. Lekarz tak mnie bada... Czyta wyniki badań... Pyta o różne rzeczy... Podsumowuje swoje obserwacje... 
- Pani Aniu, no niestety, brak tych funkcji mnie niepokoi... 
- Panie doktorze, da się z tym żyć. 
- To też nie jest takie, jak powinno być... 
- Można się do tego przyzwyczaić. 
- I z tym też jest problem. 
- Doktorze, ludzie maja gorzej, a ja nie mam prawa narzekać. 
Lekarz tak na mnie popatrzył... Uśmiechnął się, rozłożył ręce i powiedział: 
- No nie można pani zdołować. 
- Doktorze - dodałam szybko. - Jeśli pacjent ma wolę życia, to medycyna jest bezsilna. 
Zaśmialiśmy się w głos :) 

piątek, 15 lipca 2016

Promocja

W pewnym sklepie-sieciówce zauważyłam kiedyś cudną sukienkę. Granatową w czerwone maki... Urocza :) Od razu chciałam ją sobie kupić. Podeszłam do niej, wzięłam w rękę metkę, spojrzałam na cenę... I chęć od razu mi minęła. 150 zł. Nie to, że cena jakaś wysoka. Tylko po prostu sukienka nie była warta takich pieniędzy. Stwierdziłam, że nie dam tyle za kawałek materiału. Wyszłam. Od czasu do czasu zachodziłam do tego sklepu, patrzyłam na tę sukienkę, marzyłam... Aż pewnego dnia... 
W Wielki Czwartek robiłam świąteczne zakupy w jakimś hipermarkecie. Reklamówki z mąką, cukrem, margarynami i innymi "łakociami" zaniosłam w końcu do samochodu. Dumna z tego, iż nabyłam wszystko, co było spisane na kartce, poszłam kupić sobie kawę na wynos. Po drodze zaszłam jeszcze do owej sieciówki. I jakże wielkie było moje szczęście, kiedy ową upatrzoną sukienkę zobaczyłam na wieszaku z napisem PRZECENA. Na metce cena 70 zł. Wzięłam. Zmierzyłam. Leżała jak ulał. Możliwa była więc tylko jedna decyzja: biorę. Przy kasie miła pani wzięła sukienkę, zeskanowała cenę i powiedziała: 
- Ma pani szczęście, bo na rzeczy przecenione mamy dzisiaj do 30% rabatu. 
Ale się uśmiechnęłam... :) W sumie za sukienkę zapłaciłam 50 zł :) 

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Sekawka

Lato. Zjechała się rodzina. Wszyscy siedzą na schodach przed domem, choć obok stoją ławeczki ogrodowe, krzesełka... Wiadomo - na schodach wygodniej ;) W pewnym momencie ciocia wstaje i oznajmia wszem i wobec: 
- Idę zrobić se kawkę. 
- Ja też chcę! - zaraz było słychać innych. - I ja! 
Ciocia poszła. Babcia tak sobie siedzi... myśli... Nagle pyta: 
- Wy, a co to jest sekawka? 

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Z wypracowań

Dzisiaj skromniutko ;) 
"Wtedy strzeliliśmy ostatnie selfie i poleciałam na Ziemię." 
"Tę lekturę wolno się czyta, ponieważ jest w niej dużo stron."
Z opisu Syrenki Warszawskiej: "Ma ona włosy zwinięte w kok i zmarszczki po Krystynie Krahelskiej." 
 

niedziela, 19 czerwca 2016

Dziadek Stefan i inne zawody

Opowieść z czasów, gdy moja siostrzenica była w przedszkolu. 
Jedne z zajęć poświęcone były różnym zawodom. 
- Dzieci, powiedzcie mi, jak nazywa się pan, który piecze chleb. 
Kilkoro dzieci podniosło ręce. 
- Proszę, Jasiu, powiedz. 
- To piekarz. 
- Bardzo dobrze. A jak nazywa się pani, która sprzedaje w sklepie?
Znowu las rąk. 
- Zosiu, może ty. 
- Sprzedawczyni. 
- Doskonale. A jak nazywa się pan, który ma kury, krówki...? 
Kilkoro dzieci się zgłosiło. 
- Marysiu, proszę powiedz. 
- Dziadek Stefan. 

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Wierny kibic

Mój ojczulek to kibic piłki nożnej. A jakże ;) Ma jednak specyficzny sposób kibicowania... Do każdego meczu zasiada z myślą: "Pewnie przegrają... Nie uda się im..." Opowiedziałam o tym koledze z pracy. Ten pomyślał... I stwierdził: 
- W sumie to w czymś takim jest jakaś filozofia. Bo jeśli wygrają, to jest mile zaskoczony. A jak przegrają, to on już wiedział. 
:D