niedziela, 13 grudnia 2015

Trudna sztuka holowania

Pewnego dnia koleżanka z pracy opowiedziała pewną przygodę, która spotkała jej siostrę i owej siostry koleżankę. 
Do siostry mojej koleżanki zadzwoniła jej koleżanka (mam nadzieję, że wiadomo, kto do kogo dzwonił ;)) i poprosiła, aby ta przyjechała, bo samochód się popsuł i trzeba go odholować do domu. Siostra się zgodziła, pojechała... Samochód na hol... I... Obie wsiadły do pierwszego auta... Że to był błąd, przekonały się na pierwszym zakręcie... :D

środa, 9 grudnia 2015

Trudna noc Św. Józefa

Na korytarzu podbiega do mnie uczeń i pokazuje własnoręcznie zrobioną szopkę z drewnianych patyczków po lodach. 
- Proszę pani, ładna? 
Tak przyglądam się jej... Podziwiam... Zachwycam się... Ale patrzę... A tu Św. Józef na głowie ma przyklejoną fioletową bibułę. Tak trochę niedbale... Ma to być fragment szaty. 
- Jasiu, ale ten twój Józef, to jakiś taki nieuczesany...
- Proszę pani, on przecież w nocy wstawał do Jezuska. 

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Zamówienie

Sobota. Przerwa w wykładach. Tłum na uniwersyteckim korytarzu. Podchodzę do automatu z gorącymi napojami i zastanawiam się... 
- Martini sobie zamów - proponuje koleżanka. 
Sprawdzam dokładnie menu. 
- Niestety nie ma... - głośno komentuję. - To w takim razie... Wezmę sobie... O! Latte macchiato! 
Koleżanka nachyla się do otworu wydającego i prawie krzyczy: 
- I kartacze do tego!
- Ale w osobnych kubkach! - precyzuję zamówienie. 

niedziela, 29 listopada 2015

Wzruszający los bohatera

Lekcja w klasie V. Tłumaczę jakieś zawiłości polskiej ortografii czy tam gramatyki. Jasiu, siedzący w pierwszej ławce, patrzy na mnie smutnym wzrokiem... Prawie płacze... W czasie, kiedy wszyscy robią jakieś ćwiczenie, podchodzę do chłopca i cicho pytam: 
- Jasiu, czy coś się stało? 
- Proszę pani... Nemeczek umarł... 
Popatrzyłam na Jasia, położyłam palec wskazujący na ustach i szepnęłam: 
- Cicho. Tylko nikomu nie mów. 

Dla niewtajemniczonych - Nemeczek to główny bohater lektury "Chłopcy z Placu Broni" :) 

sobota, 14 listopada 2015

"Przez łzy do szczęścia"

Tym razem cytaty z polskiego starego filmu z 1939 roku pt. "Przez łzy do szczęścia", w którym główną rolę grał Franciszek Broniewicz (ach...;)). 

Pan Czaptukiewicz (w tej roli Józef Orwid), redaktor miejscowej, zasielskiej gazety pokusił się o napisanie dramatu. Przeczytał go znanej aktorce, jej przyjaciółce i ważnym osobistościom z miasteczka. 
- Powiedziałabym, że to ma w sobie coś z Szekspira... - powiedziała owa aktorka. 
- O to właśnie mi chodziło. Bo ja się na Szekspirze wzorowałem, proszę pani. 
W tym momencie wtrąciła się przyjaciółka: 
- I pan to sam napisał? 
Redaktor, pękając z dumy, odpowiedział: 
- Sam. Sam jeden. 
- Cha, cha, cha - demonstracyjnie zaśmiała się kobieta i półgłosem dodała: - Że też jeden człowiek może tyle głupstw napisać... 

Szofer (rozbrajający Stanisław Sielański) do kucharki z Zasielska (Maria Buchwald) o życiu w Warszawie: 
- U nas wielkomiejskie życie, a tu prowincja. U nas kompetencja, a tu smutek i melancholia. (...) U nas w Warszawie wielki świat. Telefon. Telegraf. Telewizja. Telepatia. Tele... Hmmm... I tele innych rzeczy. 

niedziela, 8 listopada 2015

Radosna twórczość uczniowska

Nowa porcja cytatów z wypracowań :) 
"Arras mi się podoba, bo giną na nim ludzie." 
 "Arras pod tytułem Potop przedstawia pięknie zrobiony arras, który pokazuje potop." 
"Na arrasie Budowa Arki widać, jak nazwa wskazuje, budowę arki." 
"Ale muszę go kochać. Ale w tym jest rzecz, że nie mogę kogoś kochać, jak nie kocham."  

sobota, 7 listopada 2015

"Słomiany wdowiec"

I znowu cytat z filmu, w którym główną rolę gra urocza Marylin Monroe. 

Żona wyjeżdża na wakacje. Żegna się z mężem i przypomina mu: 
- Pamiętaj, nie pal tyle. Obiecałeś też lekarzowi nie pić przez jakiś czas. 
Mąż pokiwał głową. Potem wrócił do domu, wyjął z lodówki butelkę jakiegoś napoju, otworzył, pociągnął łyczek... Po chwili podniósł butelczynę na wysokość wzroku i przeczytał etykietę: 
- Woda, dwutlenek węgla, aromat identyczny z naturalnym, sztuczne barwniki, konserwanty... 
Zamyślił się i po chwili dodał: 
- I w czym to ma być zdrowsze od szkockiej z lodem...