Jakiś czas temu rozmawialiśmy sobie w sekretariacie o tym, co/kto kogo zainspirowało do tego, aby jednak nieść ten kaganek oświaty. Nie było niespodzianką, że w większości to nauczyciele lubiani i doceniani przyczynili się do wyborów moich koleżanek. Przyszła kolej na moje wspomnienia... U mnie rzecz się miała zgoła inaczej ;) O tym, że będę nauczycielką, wiedziałam, zanim zaczęłam chodzić do szkoły. Winien temu był pewien program telewizyjny. Telewizyjne Technikum Rolnicze. Kto pamięta? :) Zawsze niecierpliwie czekałam na czołówkę z "Hit the Road Jack" Raya Charlesa. Potem z wypiekami na twarzy siedziałam przed telewizorem i z największą precyzją, na jaką stać cztero-, pięciolatkę, przepisywałam do swojego zeszytu skomplikowane działania matematyczne i reakcje chemiczne :) Prawdziwie zachwycona patrzyłam na pana, który kredą na tablicy pisał to wszystko... Marzyłam, aby też tak kiedyś stać... Też tak pisać kredą na tablicy... No i stało się ;)
sobota, 2 stycznia 2016
wtorek, 29 grudnia 2015
Wieczny przepis
W lekko zniszczonym ubitymi białkami, roztopioną margaryną i surowym ciastem zeszycie z przepisami mojej mamy od lat leży przepis na wieczny keks na białkach. Od lat... Tzn. od zawsze :D Przepis wyrwany z "Kobiety i Życia". Pożółkły... Czymś zalany... Poplamiony... Ale nikt go nie chce przepisać :) Pewnego dnia przyglądałam się owej kartce i szukałam jakiejś daty, roku... Czegokolwiek, co by mi powiedziało, ile to już lat... Przyglądałam się... Szukałam... I nic. Poszłam w końcu do mamy.
- Mamo, ile lat ma ten przepis?
- Oj... Chyba ze dwadzieścia.
- Mamuś, to niemożliwe. Ja mam prawie czterdzieści, a ta kartka jest odkąd pamiętam.
- Czekaj... Przeprowadziliśmy się jakoś na początku lat osiemdziesiątych... Wtedy założyłam ten zeszyt i to był jeden z moich pierwszych przepisów.
- Mamuś, to już ze trzydzieści pięć lat.
- Ale ten czas leci...
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Niezapomniane jasełka
Nosiłam się z zamiarem opisania pewnego wydarzenia ze szkolnych jasełek, ale ktoś już to zrobił przede mną ;) Korzystając z uprzejmości T. wklejam link do owej niezwykłej, mrożącej krew w żyłach, historii :)
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Jedyna prawdziwa gwiazda
Wchodzę z klasą do sali, w której stoi ubrana choinka. Jasiu patrzy na świąteczne drzewko i mówi:
- Proszę pani, nie ma gwiazdy!
- Jak to nie ma gwiazdy? - udaję zdziwienie i zaraz z uśmiechem dodaję: - Jedyną prawdziwą gwiazdą jestem tutaj ja.
Klasa, jak jeden mąż, przyznała mi rację ;)
niedziela, 13 grudnia 2015
Trudna sztuka holowania
Pewnego dnia koleżanka z pracy opowiedziała pewną przygodę, która spotkała jej siostrę i owej siostry koleżankę.
Do siostry mojej koleżanki zadzwoniła jej koleżanka (mam nadzieję, że wiadomo, kto do kogo dzwonił ;)) i poprosiła, aby ta przyjechała, bo samochód się popsuł i trzeba go odholować do domu. Siostra się zgodziła, pojechała... Samochód na hol... I... Obie wsiadły do pierwszego auta... Że to był błąd, przekonały się na pierwszym zakręcie... :D
środa, 9 grudnia 2015
Trudna noc Św. Józefa
Na korytarzu podbiega do mnie uczeń i pokazuje własnoręcznie zrobioną szopkę z drewnianych patyczków po lodach.
- Proszę pani, ładna?
Tak przyglądam się jej... Podziwiam... Zachwycam się... Ale patrzę... A tu Św. Józef na głowie ma przyklejoną fioletową bibułę. Tak trochę niedbale... Ma to być fragment szaty.
- Jasiu, ale ten twój Józef, to jakiś taki nieuczesany...
- Proszę pani, on przecież w nocy wstawał do Jezuska.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Zamówienie
Sobota. Przerwa w wykładach. Tłum na uniwersyteckim korytarzu. Podchodzę do automatu z gorącymi napojami i zastanawiam się...
- Martini sobie zamów - proponuje koleżanka.
Sprawdzam dokładnie menu.
- Niestety nie ma... - głośno komentuję. - To w takim razie... Wezmę sobie... O! Latte macchiato!
Koleżanka nachyla się do otworu wydającego i prawie krzyczy:
- I kartacze do tego!
- Ale w osobnych kubkach! - precyzuję zamówienie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)